wtorek, 11 marca 2014

Piękny dzień

     Śmierć zawsze przychodzi w piękny dzień. Ładny dzień, który staje się pięknym, jeśli uświadomimy sobie, że dla kogoś był ostatnim, jaki widział na tym świecie. Spokojny, z delikatnymi promieniami słońca przedzierającymi się przez delikatne, zielone listki. Puszyste obłoczki płynące lekko po niebie. Przyjemny powiew ciepłego powietrza.
     To zawsze ma być taki zwykły, beztroski, sielski dzień. Dzień, jakich przeżyliśmy już tysiące. Lecz zawsze jedno zdanie, jedna wiadomość go przemienia. Nabiera powagi, szoku, zagubienia i uroku. Uroku w ten swój dziwny, smutny sposób. 
     Śmierć zawsze przychodzi w piękny dzień. Dzień nabierający uroku, gdyż już zawsze będziemy wspominać go wraz z tą osobą, za którą tęsknimy.


oby tylko się niedługo niebezpiecznie nie namnożyły

piątek, 31 stycznia 2014

Drogie złudzenia,


      Nie istniejecie. Wy nie istniejecie. I, niestety, właśnie znów musiałam się o tym przekonać. Rozbijacie się o kanty rzeczywistości. Nie istniejecie. I zdajecie się same tego nie zauważać. Uparcie wierzycie w kłamstwo, którym jesteście, namawiając mnie do tego samego. Skutecznie. Zaufałam Wam. I właśnie przez to znów jestem w tym miejscu. Sama, rozbita, bez śladów nadziei czy energii do działania. Chęci działania.
     Zależność od innych. To jest właśnie największa słabość. Zależność, ufność i złudne obietnice. To są najsłabsze punkty, najskuteczniejsza broń. Jesteśmy bezbronni wobec własnych, błędnych założeń. Liczymy na kogoś. Na samą obecność, dobre słowo. A w najważniejszym momencie nie dostajemy nawet tego. Pośród lodowej pustyni pozostajemy sami. I w takich momentach umierają... Uciekają złudzenia.
     Nie istniejecie.Wy nie istniejecie. Jesteście wytworami wyobraźni. Chorej wyobraźni. Jednak nie przeniosła Was nawet na papier, by pozostał po Was namacalny ślad. Nie. Wtedy zauważyłaby Waszą irracjonalność. A teraz rozpływacie się. Całkowicie. Nie pozostaje po Was nic. Nikniecie, zabierając ze sobą radość, śmiech, siłę. Pozostaje po Was pustka, nicość, bezład, pierwotny chaos i chory umysł. Umysł, który krzyczy, choć sam nie wie dlaczego. Chce Was zatrzymać czy odgonić jeszcze dalej?
     Znów obiecuję sobie, że nie pozwolę Waszym następcom zrodzić się w moim sercu. Znów łudzę się, że tym razem będę silna. I tak właśnie wpadam w Wasze sidła. Łudzę się. Mam nadzieję. Pragnę wypełnić pustkę. A co wypełni ją lepiej niż nierealne byty o nieistniejących kształtach? 
     Pozbycie się Was nie jest wyjściem. Muszę się pogodzić z Waszą ulotną naturą lub nauczyć się nie traktować Was poważnie, zostawiać Was w sferze marzeń i nie próbować łączyć z rzeczywistością, szlifując ją, żeby pasowała do Was. Szkoda tylko, że nawet te banalne postulaty zdają się nieosiągalne.
     Potrzebuję Was. By przetrwać, by móc się uśmiechać, by nie poddawać się każdego ranka i każdego wieczoru. Potrzebuję Was, choć Wy uwielbiacie mnie ranić.

Zacznijcie istnieć.



Do zobaczenia przy poduszce,

czwartek, 23 stycznia 2014

To może jeszcze raz?

     Początki są zawsze trudne. A powroty czasem jeszcze trudniejsze. I w takim miejscu znów właśnie jestem. Gdzieś pomiędzy "początkiem" a "powrotem". Potrzeba pisania o czymś, bez większego związku jednego tekstu z drugim, znów do mnie zawitała. Nie wiem nawet dlaczego. Wydaje się, że wszystkie kryzysowe momenty mam już za sobą.
     Po prawdzie, tego bloga założonego mam już od ponad miesiąca. Lecz dopiero dziś rano obudziłam się z myślą i zapałem, by go wreszcie rozpocząć. Szufladę cieni. Czyli urojeń mojego umysłu, które gdzieś trzeba wypuszczać, by się za bardzo nie skumulowały.
     Zapytana, co mam zamiar tu zamieszczać miałabym problem z odpowiedzią. Na pewno teksty. O czym? Życie pokaże.
     Felietoniki, recenzje, jednoczęściówki.
     Życzcie mi szczęścia, wytrwałości i weny ! ;)
Szablon wykonała Nikumu
dla Zaczarowanych Szablonów.